Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
To nie jest tak, że ja się nie interesuję polityką, o nie! Ja z dnia na dzień, poznając ją lepiej, jestem coraz bardziej pewny, że nie chce z nią mieć nic wspólnego.
Temat dla mnie zaczął istnieć właściwie na początku tego roku. Wcześniej nie przejmowałem się za bardzo tym, jaki mam stosunek do polityki (to zresztą ogólna prawidłowość, że ostatnie pół roku nauczyło mnie trochę inaczej patrzeć na niektóre sprawy
).
Najpierw zastanawiałem się, czy nie zainteresować sie tematem. Może wiedza na temat tego, kto rządzi naszym krajem jest jednak mi do czegoś przydatna? Szczerze mówiąc to w tym duchu pisałem ostatnią notkę o polityce - przez długi czas miałem nadzieję, że może coś uda mi się zmienić i to nowe spojrzenie mi się spodoba. To powszechne zjawisko, kiedy ktoś się kłóci mając przeświadczenie, że jednak druga strona ma racje. To już raczej walka o to, żeby wyjść z takiej sytuacji z twarzą. Głośny krzyk: "i co z tego, że nie jestem kimś interesującym w tym temacie, i tak sie nie zmienię!". No ale odbiegam od tematu.
Przez te sześć miesięcy rozmawiałem z kilkoma ważnymi osobami w moim życiu na ten temat. Podejścia były różne: zaczynając od takich, że to moje życie i ja sobie sam wybieram, co chcę robić; przez te stricte określone, że polityka to bagno i koniec gadki; no i te pośrednie... Niestety żadne mnie nie przekonały, aż do dziś (chyba).
Kilka dni temu zacząłem czytać Zapiski Łukasza Grabunia (swoją drogą rewelacyjna lektura), który w bardzo wyrafinowany sposób śmieje się z tego wszystkiego; oraz bloga Kataryny, na którym podobny pogląd przedstawiony jest w bardziej bezpośredni sposób. Lektura ciekawa, nawet dla osoby, która nie wie, co się w polityce dzieje. Jednak, czy to jest aby okay?
Dla mnie nie jest. Wszystkie te osoby, które wypowiadają się o polityce (o których wspomniałem tu; lub których pytałem o opinię) mają wyrobione swoje zdanie na ten temat. Doskonale wiedzą, co sie dzieje, wszystko mogą skomentować po swojemu i nie oglądać się na innych. Z zewnątrz to wygląda jak zamknięte środowisko, do którego nie jest łatwo się dostać, zachowując choć trochę obiektywizmu. Wszyscy są bardzo pewni swojego punktu widzenia, a ja nie wiem, do której frakcji się przyłączyć. Zostanę przy tym, że nie będę się wciągał w tą chorą grę.
BTW, co innego, gdyby chociaż jedna osoba wypowiadała się o polityce dobrze; Nie, tak nie było. Każdy ją wyśmiewał, krytykował lub otwarcie klął. Dlatego nie będzie mi żal, że nie przekonuję się na siłę do... gadania o głupocie.