Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
Po założeniu bloga (tudzież joggera) mamy własne miejsce, do publikowania treści wszelakich. Jednak, czy mogą one być zupełnie dowolne? A jeśli nie, to co w nich poprawić, żeby lepiej się prezentowały?
Zakładając bloga, stronę domową czy własne forum mamy często wrażenie, że "to jest moje miejsce". Co za tym idzie, nieraz piszemy rzeczy ludziom zupełnie niepotrzebne lub niezrozumiałe dla nich. Czas zacząć myśleć inaczej - właśnie o naszych czytelnikach, którzy, bądź co bądź, napędzają nasze prywatne strony
Nie jestem autorytetem. Jestem czytelnikiem. Stawiam na treść, którą inni przekazują w swoich szeroko pojętych blogach. Sam coś tworzę i niewykluczone, że to co piszę też może się spotkać z krytyką, co nie przeszkodzi mi napisać o kilku przypadkach, które mnie trochę zastanowiły.
Treść jest twoja. To absolutna prawda. Jednak - dla kogo piszesz? Zdecyduj jaka jest twoja grupa docelowa. Jeśli są to znajomi, to nie ma nic do napiasnia. Na pewno napiszą ci o brakach technicznych lub merytorycznych twojej strony.
Szeroko rozumiani internauci już nie będą się zachowywać na tyle otwarcie. Musisz zadbać o to, żeby kod HTML dobrze się wyświetlał w popularnych przeglądarkach, żeby nawigacja nie sprawiała problemu, kolorystyka nie odstraszała, etc. Jest to jakieś wyzwanie, którego nie można osiągnąć w stu procentach, co nie powinno wam przeszkodzić w systemetycznym dążeniu do 99,9%.
Sprawą, która jest całkowicie w naszych rękach to treść, więc jak już zadbamy o odpowiedni dostęp do niej, musimy zadbać, żeby była interesująca i zrozumiała.
Od strony technicznej tworzenie strony dla każdego internauty jest trochę skomplikowane. Często nawet nie widać problemu, jeśli nie zajmuje się troche wiecej webmasteringiem, ale z czasem na pewno on wystąpi.
Chcemy, żeby nasza treść była dostępna, inaczej nie zakładalibyśmy bloga. Pierwsza sprawa, to poprawne wyświetlanie. Ja zaczynam od nowoczesnych przeglądarek, bo to do nich należy przyszłość tego rynku, poza tym jest dużo wygodniej. Trzeba zdecydowanie zapomnieć o czasach, w których pisanie stron "pod Internet Explorera" dawało jakies efekty. Na mojej stronie domowej Firefox już dogonił tą przeglądarkę (stosunek mniej więcej 1:1). We wszystkich przeglądarkach zawartość ma być dostępna i dobrze wyglądać - żeby nie odstraszała czytelników. Niektórzy świadomie nie wspierają starych przeglądarek, niezgodnych ze standardami i idą w stronę nowych możliwości i zaawansowanych technik. Nie da się pogodzić tych dwóch rzeczy, ale jest to ich świadomy wybór.
Dobrze, mamy stronę, która działa. Większość tu staje. Skoro działa, to po co cokolwiek więcej robić? Bo nie tylko ma działać, ale ma jak najbardziej przyciagać i zachęcać do dalszego czytania, późniejszego powrotu na stronę. Zadbajmy o dobrą nawigację, przejrzystą prezentację treści, stonowane kolory. Mark Pilgrim napisał więcej o dostępności w książce "W głąb dostępności", która pomimo swoich lat nadal jest dobrym źródłem dla początkujacych.
Dość rozpisywania się nad stroną techniczną. Skupmy się na tym, co jest najważniejsze na blogu - tekstach. Piszę ten tekst gdyż denerwują mnie notki, które nic mi nie mówią. Ostatnio tranx napisał coś, co mogłoby być wstępem do czegoś więcej. Głupio patrzyłem się na stronę szukając tej właściwej treści. Jednak okazało się, że wszystkim, co Adam chciał zawrzeć w tym wpisie była jego frustracja na zupełnie nieokreślony temat, z nieokreślonej przyczyny. Nie mamy nic do napisania, to nie piszemy.
Bezpośrednio z tym związane jest rzucanie linkami. Notka Polska piłka, która w zasadzie skłoniła mnie do napisania tego tekstu, też jest "wybrakowana". Niby wiadomo o co chodzi, nie ma problemów z tym. Jednak autor nie zachęcił do klikania w linki zewnętrzne, nie napisał w kilku zdaniach o tym, co można znaleźć podążając za odnośnikiem. Rozszerzając temat, piszmy nie tylko gdzie prowadzi link, ale i skąd do nas przyszedł, o czym wspomina u siebie Łukasz Grabuń. Dzięki temu rozrzerzamy horyzonty, dajemy możliwość przeczytania tekstu pokrewnego, który prawdopodobnie traktuje o podobnych rzeczach. Poza tym linkując innych - polecamy ich, promujemy ich teksty. Dlaczego mamy się zamykać na własnym blogu?
Bardzo często nasze teksty czytają osoby, które są nowicjuszami w danym temacie. Nie wiedzą czym jest np. CSS, którym to skrótem operujemy bez przerwy. Zaplecze techniczne ułatwi nam poinformowanie czytelnika, co oznacza skrót, a sami możemy dodać trochę od siebie odnośnie definicji. Linki to takie przeźroczyste informacje, które nie zasmiecają nam tekstu, a pozwalają zrobić go ciekawszym, użytecznym dla większej publiczności. Dlatego można łatwo wplatać odnośniki do definicji, zewnętrznych informacji i innych treści, które mogą pomóc w zrozumieniu tekstu.
No ale niezrozumiałe, nie w pełni wyjaśnione teksty to nie jedyny problem. Zastanówmy się, czy tekst: Jadłem sobie dziś kanapkę. Niby nic nadzwyczajnego, bo codziennie jem, ale dziś było inaczej, jest czymś, co przyciąga czytelników? Możliwe... Jednak powstaje pytanie, czy na blogu/joggerze traktującym o komputerach, sprawach technicznych i nowinkach takie rodzynki mają prawo się znaleźć? No, niebardzo. Powinniśmy starać się oddzielić relacje z własnych przeżyć od treści, która może przyciągąć optencjalnego czytelnika. Jeśli na naszym blogu przeważa jakiś temat, to wysoce prawdopodobne jest, że ludzie wchodzą na niego właśnie żeby przeczytać o tej konkretnej rzeczy. Wspomnienia z imprezy urodzinowej, które mogą się nagle pojawić pomiędzy technicznymi notkami zniechęcają do dalszego czytania całego bloga. Zaznaczmy, że tekst jest nie na temat, że jest prywatny. Można go też ukryć, nadać mu inną kategorię, lub nawet opublikować w innym miejscu - na prywatnym blogu, a nie tym, który jest kierowany do osób, które nas nie znają. Nawet takie osoby jak Eric Meyer mogą być odebrane negatywnie - w końcu na blogach pewnych osób oczekujemy treści na konkretny temat, a wszelkie odstępstwa od niego przybliżają czytelnika do opuszczenia bloga na dłużej.
Trzeba też pamiętać, że nie chodzi o treść, pisanie, ilość tekstu i mądrych słów w nim. Zajmujesz się Operą, piszesz o niej; rozwojem Firefoksa, piszesz o produkcie Mozilli; lubisz słuchać muzyki, publikujesz recenzje płyt. Nie piszmy o rzeczach, na których się nie znamy. Nie zyskamy w ten sposób większej publiki, a często zniechęcimy obecną, która zauważy, że nie bardzo wiemy, o czym piszemy.
Podsumowując: pisząc teksty, myślmy o potencjalnym czytelniku, który może miec problemy z dostępem do informacji lub ze zrozumieniem ich. Poruszamy się w środowisku stron internetowych, które dają nam naprawdę wielkie możliwości. Jeśli zaczniemy je stopniowo wykorzystywać, to nasze miejsce w sieci, magicznym sposobem, zyska większą popularność.