Lebkowski.info ,,Winning popularity contests since `85''

maciej lebkowski Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią. Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź! maciej łebkowski

poprzednia notka
Postwakacyjnie 2
następna notka
Nasz klient, nasz pan?
Adresy
niezmienny adres
komentarze

Pierwszy mecz w ALSP

04 września 2005

Wstęp

Już od dłuższego czasu Bosu nosił się zamiarem założenia drużyny i wystartowania w jakiejś lidze. W tym roku nasz team w końcu powstał i zaczął grać.


Treść notki

Wczoraj, w sobotę, 3. września o godzinie 16.40 przyszło nam stoczyć pierwszą batalę w Akademickiel Lidze Szóstek Piłkarskich. Przed meczem nastroje byly mieszane. Jeszcze nie wiedzieliśmy, jak to wszystko będzie wyglądało, czy sobie poradzimy, etc, etc. Jednak duch walki kazał nam... walczyć. :)

Zebraliśmy się na miejscu pół godziny wcześniej. Nasz skład nie wyglądał optymistycznie. Sześć osób (brak zmian), brak podstawowego składu. Szczerze mówiąc liczyliśmy na szczęście i niską przegraną.

Po kilku słowach od kapitana wyszliśmy na boisko. Gra nie była na wysokim poziomie. Żadna z drużyn nie stwarzała zbyt wielu sytuacji. Sytuacja zmieniła się w rugiej połowie, kiedy pod moją bramką robiło sie coraz tłoczniej. Na szczęście - ulga - Adam strzelil bramkę. W końcu, po wielu nieudanych sytuacjach piłka wpadła do bramki. Odetchnęliśmy z ulgą.

Jednak wtedy gra dopiero się zaczęła. Nasi przeciwnicy rzucili się do odrabiania strat, a my powoli traciliśmy siły, gubiliśmy się w obronie, graliśmy chaotycznie. Czasami nawet wyjście z własnej połowy sprawiało nam problem. Po kilku minutach, stało się, straciliśmy bramkę, a tym samym wyrównał się wynik meczu. Wyrównał, jeśli chodzi o strzelone bramki, bo my już prawie nie mieliśmy sił grać. W międzyczasie Sebastiana zaczęły łapać skurcze, Tomek narzekał na kondycję, a reszta już dawno straciła ochotę do biegania. Chyba każdy stracił wiarę w to, że można strzelić bramkę na 2:1.

Jednak jakieś 12 minut przed końcem półgodzinnej połowy meczu siły witalne powróciły. Adam zaczął wypuszczać sie w długie rajdy, mijając kolejnych przeciwników, Bosu mu wtórował, nawet Seba zapomnał o tym, że minutę wcześniej nie mógł chodzić. Poświęcenie się opłaciło. Wyszliśmy na prowadzenie po kolejnej akcji Adama. Wiele z nich również zmarnowaliśmy, ale - jak mówią - nikt nie będzie pamiętał gry, a liczy się wynik. Ostatnie dziesięć minut to w zasadzie obrona wyniku i czasami kontry.

Wygraliśmy. Dawno się tak nie cieszyłem z wygranej. Gra nie była spektakularna, ale to przeanalizujemy sobie kiedy indziej i wyciągniemy wnioski. Dla ligi liczy się jedno: trzy punkty i świetny start. Oby tak dalej.

Komentarze

Masz coś ciekawego do dodania? Skontaktuj się ze mną prywatnie. Zerknij na metody kontaktu.

Strefa III Rzeczpospolitej – NIE dla Kaczystanu!