Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
Trochę kontrastując od poprzedniego wpisu napiszę wpis typu wszystkow w jednym, który i tak nikogo nie zainteresuje, ale przynajmniej ja sobie coś popiszę i się zrelaksuję.
Po powrocie z wesela mojej ulubionej siostrzyczki (o którym pewnie napisze później, choć niekoniecznie) zabrałem się za nadrabianie zaległości w blogoświecie. Tu oczywiście joggerowcy przebili całą resztę. Jak można prowadzić bloga przez komunikator to jakoś tak łatwiej idzie. *sigh*. No ale było też sporo innych ciekawostek, więc po kolei, zaczynając od rzeczy ważnych.
Gazeta pisze (a link pewnie po kilku dniach wygaśnie), że naukowcy odkryli przyczynę anoreksji. Ciekawe, ciekawe. Miło wiedzieć, że tego typu sprawy - poznawanie ludzkiego mózgu na przykład - posuwają się do przodu. Z niezwykłą ciekawością pochłaniam każdą nowinkę tego typu.
Google broni się przed zjawiskiem zwanym googlebombing. No, może broni się to dużo powiedziane, tłumaczy.
Krzysiek Szafranek popiera Łukasza Grabunia. Ludzie chcą być czytani, popularni i mieć dużo innych osób wokół siebie. A o zjawiskach w blogosferze zaczynają pisać ludzie znani, szanowani i prezentujący wysoki poziom - co ciekawe, wcale nie ci, którzy zajmują się społecznościowymi aspektami internetu na codzień. To chyba wyraźnie pokazuje, że czwarta władza wchodzi do internetu na dobre. To pozytywne.
quiris podaje, że Opera 8.50 się zbliża i będzie to od razu wersja finalna. Interesujące, zobaczymy, co zmiana numerka przyniesie. Mam nadzieję, że zniesienie bannerka reklamowego - byłoby to dobre posunięcie ze strony Opera Software ASA.
th7 pisze krótkie wprowadzenie do Microsoft Max. No comments.
No i w końcu Regedit pisze o rewolucji w matematyce (niestety nie podaje permalinku do wiadomości). Więcej do poczytania na nieśmiertelnym slashdocie.
No i oczywiście wiele innych.
Joggera jeszcze nie przejrzałem. Mam za to napad na "Broken Flowers". Od razu po przeczytaniu pierwszej wzmianki o tym filmie chciałem go obejrzeć, a teraz, jestem raptem po drugiej notce wspominającej ten film i jednym zdaniu kumpla i po prostu muszę go obejrzeć. 
Skoro już jestem przy filmach, to wkrótce szykuje się kolejna noc filmowa (sample) a poza tym jeszcze jakaś impreza z kumplami "z dawnych czasów". Tylko nie wiem kiedy to wszystko. Co prawda oddałem już indeks, więc mam końcówkę wakacji teoretycznie wolną, ale im człowek starszy, tym rzadziej zdarza się tak, że czas wolny jest w praktyce czasem wolnym. Na przykład teraz, planując imprezę zapomniałem, że następnego dnia mam mecz (btw, w lidze jeden mecz przegrany, jeden wygrany). Trudno, czas spać, bo literki przestają się kleić, a wpisy o wszystkim są chaotyczne i nie da sie czytać.