Lebkowski.info ,,Winning popularity contests since `85''

maciej lebkowski Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią. Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź! maciej łebkowski

poprzednia notka
Expression
następna notka
Blogi Wirtualnej Polski
Adresy
niezmienny adres
komentarze

Oprogramowanie a efektywność pracy

25 listopada 2005

Wstęp

Z biegiem czasu rozwiązania, z których do tej pory korzystałem, robią się mniej przydatne, a bardziej denerwujące. Czas najwyższy przyjrzeć się dokładnie oprogramowaniu, które pomaga nam w codziennej pracy. Opera, Ms Office, Photoshop? A może Flock, OO i Gimp? Warto dobrze wybrać.


Treść notki

Na efektywność na pewno wpłynie w znaczącym stopniu nasze otoczenie - zupełnie niekomputerowe przecież. Dlatego zanim cokolwiek pozmieniamy w bajtach na naszym dysku, zajmijmy się własnym pokojem, czy też własnym kawałkiem biura. Ma wyglądać ładnie. I to nie jest opinia jakiegoś przesadnego estety, o nie! Jestem bałaganiarzem jak mało kto (kto mnie zna może potwierdzić), ale to nie znaczy, że nieporządek lubię - po prostu on lubi mnie i jakoś się tak za mną ciągnie. :)

Sprzątamy. Wszystkie papierki, walające się płyty, długopisy czy jakiekolwiek inne, zbędne i zawadzające przedmioty. Ja jak zacznę sprzątać na jednym metrze kwadratowym to i tak kończy się to globalnym sprzątaniem zahaczającym o cały dom (tak, to dlatego, że robię to tak rzadko), ale można to uznać za pozytywne zjawisko. :) Warto poświęcić dziesięć minut (mały pokuj, mały bałagan) czy też nawet godzinę (trochę większy pokój lub dużo większy bałagan) i zmieść z widoku wszystko, co sugeruje nieporządek. Wszystko, bo jak już sprzątamy, to róbmy to: a) regularnie; b) raz na rok ale dokładnie. Niektórych takie sprzątanie może zrelaksować - mnie na przykład, ale to tylko dlatego, że strasznie mnie denerwuje bałagan ostatnio.

Jednak otoczenie jest mniej ważne, szczególnie jeśli go nie widzimy. Skupmy się na biurku. Tu też wszystko znika. Dosłownie. Niech wszystko wleci do posprzątanej właśnie szuflady, do kosza, do sąsiada albo przez okno. Przy okazji zetrzyj kurze, wyczyść ekran. Tak przygotowane, czyste biurko możemy udekorować kubeczkiem z długopisami, półeczką na papiery, pojemnikiem na CD i wszystkim innym, co może być nam potrzebne w pracy. Prawda, że zrobiło się ładnie? Jeśli jeszcze czegoś brakuje, to zajrzyjcie do Piotrka i przeczytajcie, co ona na ten temat chce powiedzieć.

Nic nas nie rozprasza, możemy się zająć pracą, nauką lub po prostu zabawą. Włączamy naszą ulubioną przeglądarkę, klienta poczty, edytor tekstu, edytor graficzny i/lub komunikator internetowy... Czy te narzędzia na pewno odpowiadają naszym wymaganiom? Nie denerwują nas? Nie brakuje im podstawowych funkcji? Nie musimy obchodzić pewnych problemów?

Oczywiście, że tak. Nie ma oprogramowania idealnego. No, chyba że ktoś sam sobie pisze, ale wtedy przeważnie barierą są własne umiejętności programistyczne - wiem z własnego przykładu. Zastanów się nad programem, którego używasz. Czy nie ma jakiejś alternatywy? Może warto się rozejrzeć? Bardzo często konkurujące programy mają bardzo podobne funkcje, ale te mniej popularne, żeby się przebić, stawiają na wygodę pracy, dostosowywanie się do użytkownika, przyjemność w korzystaniu.

Zastanów się nad kryteriami, jakie Twoje oprogramowanie musi spełniać. Powiedzmy, ze masz mało pamięci operacyjnej, więc wszelkie "kobyły" odpadają, z systemem Windows XP na czele. Tak, przecież można zrezygnować z tych kilku funkcji, które są w WinXP, a których nie ma na przykład w Windowsie 2000; zrezygnować na rzecz wygody pracy - moim zdaniem taki zysk może być nieoceniony. Ja, zastanawiając się nad własnym PC-tem, wyznaczyłem sobie kilka kryteriów (kolejność przypadkowa):

Moje kryteria zmierzyły się następnie z oprogramowaniem, które umożliwia mi codzienną pracę, zabawę i naukę. Po pierwsze ta, która u mnie włada stronami WWW, Opera. Z dnia na dzień zaczyna mnie bardziej denerwować. Głównie dlatego, że bez przemyślenia zainstalowałem wersję techniczną (9.0a), która ma jeszcze sporo błędów. I rzeczy, które trzeba poprawić jest cała masa - przez implementację niektórych elementów CSS/HTML, obsługę samego programu itd. Gesty, które mają tak świetnie przyśpieszać pracę zaczęły mi się mylić, stał się niedokładne i zamiast zamknąć okno w pół sekundy, zajmuje mi to sekund pięć. To poważny cios w płynność pracy. Określenie "najszybsza na świecie" też przestało mieć uzasadnienie od kiedy "kobyła" włącza się kilkanaście sekund. Do tego liczne problemy z klientem poczty (M2) spowodowały, że zacząłem myśleć o alternatywie dla niego. Opera 9.0a potrafiła się niespodziewanie zawiesić. Niestety, po powrocie do serii 8.x zdarza jej się to nadal. Powoli zaczynam zastanawiać się, nad przejściem z Opery na Flocka lub Firefoksa. Co mnie dziwi, właśnie dlatego, że są to proste przeglądarki w porównaniu z Operą.

M2, ten nieszczęsny klient. W miarę jak korzystałem z niego więcej, jego funkcje przestały być wystarczające, prędkość działania znacznie się pogorszyła i w wyniku tego wszystkiego, M2 przestał być dobry. Po prostu. Przeskoczyłem na Thunderbirda, który niestety okazał się dla mnie zupełnym niewypałem (niestabilny strasznie przede wszystkim, nie wiem czemu). Kanały informacyjne trafiły do Google Reader, grupy dyskusyjne przeglądam przez Google Groups, a głównym mailerem już od dawna jest interfejs Gmaila.

Google i jego usługi też nie są zbyt optymalne. Notorycznie przeszkadzająca w pisaniu funkcja autosave, której nie da się wyłączyć, bug Opery powodujący, że Gmaila nie da się odświeżyć (trzeba zamknąć Operę żeby wejść drugi raz), o dziwo kiepsko działające wyszukiwanie i kilka innych, mniejszych "błędów". Google Reader, kolejna wieczna beta, jest ubogi w funkcje. Chociażby przeszukiwania wiadomości, które się wcześniej odczytało. Albo systemu jakichś sprytnych kategorii.

Komunikator - Konnekt - zostaje. To chyba przykład idealnego narzędzia. Można je skonfigurować dokładnie tak, jak się chce, są wtyczki, logi błędów, skóry i masa innych. Dawno już zapomniałem o brzydkim, niefunkcjonalnym Gadu-Gadu oraz sypiącym się Tlenie.

Tak chciałem w skrócie zobrazować przeszkody, które dzielą nas od efektywnej pracy. Jest ich sporo na każdym kroku, więc nie trzeba się wysilić, żeby je zobaczyć. Wystarczy tak naprawdę zatrzymać się na moment i obejrzeć dookoła, a potem spędzić godzinę na próbie poprawienia stanu rzeczy. To prawda - zmiana oprogramowania zajmuje czas, poza tym zawsze będą jakieś straty na takiej transakcji (nie wszystkie funkcje będą w nowym programie, do niektórych rzeczy trzeba będzie się na nowo przyzwyczajać itd), ale myślę, że taka operacja zawsze się zwróci. Jak mawiają: każda złotówka zainwestowana w zwiększenie dostępności i użyteczności twojej strony zwróci ci się w dziesiątkach złotych - i myślę, że można to odnieść też do tej sytuacji.

Komentarze

Masz coś ciekawego do dodania? Skontaktuj się ze mną prywatnie. Zerknij na metody kontaktu.

Strefa III Rzeczpospolitej – NIE dla Kaczystanu!