Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
Po jestem-z-nadania-pokemonem.blog.onet.pl (przypominam, że onetu niet!), po lubie-zrzekac-sie-praw.autorskich.blox.pl (gazeta.pl) przyszła pora na popieram-pastelowe-kolory-(beta)-web2.0.bloog.pl (wp.pl). Rzecz o tym, co nowy serwis blogowy pod patronatem Wirtualnej Polski ma nam do zaoferowania. Zapraszam.
Po pierwsze - o co tu właściwie chodzi? W sprawach blogowania nie jestem ekspertem, ale powiem kilka zdań. Ta forma przekazu informacji rozpoczęła się na dobre bodaj w 2003 roku. Tu oczywiście inaczej niż na zachodzie, blogi zdominowane przez blog.pl były w zasadzie utożsamiane z pamiętnikami nastolatek i mało kto przejmował się tą formą ekspresji. Potem zaczęły się pojawiać rodzynki, które chciały się wyróżniać z całego grona blogowiczów - od takich blogów chyba zaczęły się zmiany.
W każdym razie Polacy byli zawsze blogom przychylni, czy to jako pamiętnikom, czy jako miejscu na poważniejsze treści. Oczywiście również media zaczęły się interesować blogami, kiedy to zjawisko zostało okraszone niemałymi liczbami (użytkowników, pieniędzy). Niektóre źródła podają, że ilość blogów w polskich serwisach przekroczyła już dawno jeden milion. Nie trzeba chyba dalej tłumaczyć, że blog to nie byle co.
Blogging rozwijał się głównie przez serwis blog.pl, który z czasem stał się płatny. W jego miejsce zaczęły się pojawiać niemal dziesiątki alternatyw, przeważnie próbujących się przebić lepszą funkcjonalnością. Niestety - mało które zdołały przetrwać. Najważniejsze obecnie na rynku to m.in:
Ostatnio do tej rodzinki doszło bloog.pl, czyli serwis Wirtualnej Polski. Czy zmieni trochę stereotyp polskiego bloggera? Czy zrobi krok w stronę rozwoju tej części sieci? Wprowadzi coś nowego, czy tylko skopiuje gotowe rozwiązania?
Interfejs przyniósł mi jedno skojarzenie: pastelowe kolorki Web 2.0. Kolory jak na flocku, XHTML godny Web 2.5, ale poza tym zapowiada się dobrze. Trzy duże napisy sugerujące mi, co powinienem zrobić, a do tego śmieszne logo z dodatkiem typu "beta".
Chyba mamy modę na wieczne bety - to takie usprawiedliwienie programistów. Nie chciało się dokończyć, termin blisko, to wstawmy "beta" do nazwy i publikujemy. Poza tym strona startowa dla mnie ok. Co wewnątrz?
Niestety, trzeba mieć WP-konto, żeby mieć WP-bloga. Te dwie rzeczy się nieodłączne. Cóż, spróbuję więc założyć WP-konto. Nie jest to jednak tak proste jak na przykład w digg.com czy chociażby w google. Najpierw wpisałem niewłaściwe hasło, bo oczywiście format dobrego hasła jest ukryty na osobnej podstronie. Potem dowiedziałem się, że mój login jest zajęty, tak jakby nie mogli mi tego powiedzieć za pierwszym razem. No ale udało mi się dostać do środka, zobaczmy, co to w sobie ma.
Pierwsze co mnie zdziwiło to oświadczenie, że "Nie możesz założyć bloga o takiej nazwie.". "Bo nie!", ciśnie się na usta.
Spróbowałem więc innej nazwy i ta przeszła. Widocznie na WP ma określone preferencje co do nazewnictwa blogów i moje 'puck' im się nie podobało. Proszę bardzo. 
Zabrnąłem w komunikację. I chyba zrobiłem źle. Po kilku kliknięciach zgubiłem się w gąszczu odnośników. Nie bardzo wiedziałem jak tam cokolwiek uruchomić, czy będę za to płacił i czy to w ogóle działa. Dowiedziałem się za to między innymi, że bloga o adresie 'blog.lebkowski.info' Wirtualna Polska nie może znaleźć. Pewnie to dlatego, że u nich linki można dodawać tylko do innych bloogów.
Niestety, jak chciałem dodać siebie, to "wystąpił problem z dodaniem bloga". Zająłem się wiec dodawaniem ulubionych stron itepe. W moich dalszych zabawach nie spotkałem już większych problemów, poza może linkiem do kursu CSS (sic!).
Tak przy okazji, oglądanie kodu WP to czysta przyjemność. Ostatnim razem tak dobrze bawiłem się oglądając braci Marx. Podam tylko przykładowego kwiatka. Sam kod bloga jest napisany, owszem w prawie poprawnym XHTMLu (reklamy psują poprawność składniową), ale projektanci zapomnieli, że tabelkom niet!.
Uporałem się ze wszystkimi przeciwnościami losu, prezentuję więc mojego pierwszego blooga. Czy poraża? Jeszcze jak. Bloogi dozwolone do lat trzynastu. Dobranoc.